Wiatr delikatnie muskał liście wierzb rosnących nieopodal małej, drewnianej chaty.  Ten lekki, nieznaczny ruch sprawiał, że drzewa wyglądały jak żywe. Witały gości machając gałęziami. Przed domkiem znajdował się mały, zadbany ogródek. Drzwi były uchylone i skrzypiały od czasu do czasu. Wnętrze przedstawiało się dość ubogo – palenisko, prowizoryczne łóżko stworzone ze sterty koców i chyboczący się stół.
    Niska, zgarbiona babuleńka opatrywała rękę młodej kobiecie.
- Powinnaś bardziej uważać , Anais – staruszka skończyła zakładać szew.
- Wiem, wiem. Nie mogłam zostawić tego dziecka na pastwę wściekłego psa. Nie dość, że było sierotą.. – wieśniaczka westchnęła i spojrzała na zielarkę.
- Masz dobre serce, kochanieńka. W tych czasach to rzadkość  – babinka zaczęła z zapałem mieszać ze sobą zioła w małej miseczce.
Kobieta nie odpowiedziała i rozejrzała się po chacie. Nie znalazła niczego, na czym mogłaby zawiesić oko, więc zajęła się obserwowaniem miejscowej znachorki.
- Gotowe  – babuleńka wskazała na zieloną paćkę  – Smaruj ranę codziennie wieczorem.
- Dziękuję, babciu Mari  – Anais uśmiechnęła się do staruszki na pożegnanie i wyszła.
   Czarny kot miauknął obwieszczając swoje przybycie i wskoczył na stół, który niebezpiecznie przechylił się na jedną stronę. W pyszczku trzymał rulonik papieru. Babka pogłaskała zwierzę za uchem i przeczytała wiadomość. Zmarszczyła brwi i zacmokała z niezadowoleniem. Wymamrotała zaklęcie i po chwili zniknęła. W powietrzu zawirował pojedynczy, ciemnoczerwony włos…


   Rin spokojnie szedł korytarzem w Akademii Prawdziwego Krzyża. Szybko wertował zeszyt usiłując znaleźć w nim coś, co pomoże mu na sprawdzanie. Przeklął pod nosem swoją głupotę, przez którą nie robił prawie żadnych notatek. Nagle poczuł, że ktoś na niego wpadł. Rozejrzał się i dopiero kiedy spojrzał w dół zauważył blond czuprynę.
- Jak ty łazisz, idio… - przerwała w pół zdania i zaczęła się na niego gapić.
- To ty na mnie wpadłaś – mruknął.
- Nee ty jesteś Rin Okumura?
- Nie, kurwa, krówka Marysia – prychnął.
- Grrr. – usłyszał pełne poirytowania warknięcie  i po chwili pewna część jego ciała, umiejscowiona między nogami zaczęła go boleć.
Nieznajoma odwróciła się na pięcie i już miała odejść.
- Czekaj!
- Hm? – zatrzymała się.
- Jak masz na imię? – Rin nerwowo przeczesał czarną czuprynę dłonią.
- Laura – uśmiechnęła się do niego i odeszła w swoją stronę.
   Siedział w klasie usiłując wymyślić jakiekolwiek sensowne odpowiedzi.  Mimowolnie jego wzrok powędrował na tablicę, okno, drzwi…. i znowu okno. Laura wisiała do góry nogami, zawieszona na linie. Pokazała mu język. Chłopak poczuł, że się rumieni, ponieważ bluzka, którą dziewczyna miała na sobie nieco się zsunęła. Jeszcze trochę i mógłby zobaczyć jej stanik. Chrząknął i zaczął uparcie wpatrywać się w kartkę. Usłyszał ciche pukanie w szybę. Zerknął na blondynkę. Huśtała się na linie , a jej t-shirt zsuwał się coraz bardziej. Próbował pokazać jej na migi co się dzieje, ale ta nadal się wygłupiała nie zwracając na niego uwagi. Nie wytrzymał i narysował na teście cycki, po czym pokazał swoje arcydzieło Laurze. Przez jej twarz przemknęły wszystkie odcienie czerwieni i zniknęła. Wtedy też skończyła się lekcja. Spanikowany Rin spojrzał na swój sprawdzian. Chciał zamazać swój rysunek, ale Yukio zabrał mu kartkę. Uderzył się otwartą dłonią w czoło.
Na długiej przerwie wyszedł na zewnątrz. Usiadł na ławce i już miał się wziąć za jedzenie drugiego śniadania, gdy usłyszał pełen wyrzutu ton:
-Dlaczego wcześniej nie dałeś jakoś znać, że mi… nooo! – Laura usiadła obok  niego z rumieńcami na twarzy.
- Próbowałem, ale byłaś zbyt zajęta dyndaniem na linie. Poza tym darmowe widoki… - usiłował załagodzić sytuację żartem.
- BAKA! – krzyknęła jeszcze bardziej zażenowana.
- Uh… Nie chciałem, ok? Zapomnijmy o tym – westchnął.
- Wooo, ale ładnie wygląda – wskazała palcem na jedzenie.
- Chcesz pół? – spytał uśmiechając się do niej.
- H-haii!
Zabrała się za posiłek z niespodziewanym entuzjazmem. Wyglądała słodko, kiedy co jakiś czas nieśmiało na niego zerkała.
- Gapisz się na mnie – powiedziała z lekkim wyrzutem, gdy skończyła jeść.
- Ja… - podrapał się po głowie – Po prostu jesteś urocza.
Na chwilę zapanowała niezręczna cisza. Laura wstała i wyszczerzyła się do niego.
-Dziękuję za pyszne jedzonko! – lekko pocałowała go w policzek i zniknęła.
   Siedział wpatrując się przed siebie. W końcu pokręcił głową i z uśmiechem dotknął miejsca, w którym jej usta dotknęły jego skóry. Ta dziewczyna była naprawdę interesująca…
Następnego dnia Yukio kazał pisać mu na tablicy po 100 razy: Nie będę rysował bułek na teście…
To były cycki, do cholery! 

  Królestwo Dalkeith. Zbiór 6 wysp na Szkarłatnym Morzu. Zarządza nimi król Xander I, który objął panowanie po śmierci Sanderusa III. Spokojne państwo, rzadko biorące udział w konfliktach wojennych. Jedynym utrapieniem są smoki, których nijak nie idzie wytępić. Niegdyś tolerowano te bestie. Ba! Nawet udawało się z nimi dogadać. Jednak Sanderus I panujący w X w. sprzeciwił się coraz częstszym masakrom oraz zniszczeniom w miastach. Stworzył specjalny oddział wojowników zwanych Pogromcami.
  Tak zaczęła się rzeź, a błękitne wody okalające archipelag zmieniły barwę na czerwień. Walka trwa już przez 3 pokolenia. Nie widać jej końca. Owszem, liczba smoków maleje, ale bestie stały się bardziej niebezpieczne, rządne krwi. Moc magów słabnie, a elfy tracą swój refleks w obliczu rozwścieczonych potworów. Królestwo się chwieje i już niewiele brakuje do upadku. Sanderus III został skazany na śmierć za skażenie krwi. Otóż spłodził dziecko z ostrouchą, a prawo zakazuje mieszania gatunków.
Nie bez powodu miasta dzieli się na trzy okręgi. W centralnym żyją ludzie, w kolejnym elfy, a w ostatnim krasnoludy. Ponadto każdy okręg dzieli się na 4 gildie główne : Gildię Wojowników, Gildię Magów, Gildię Kupców oraz Gildię Rzemieślników. W ten sposób w królestwie panuje ład i porządek. 
  Czy można wybaczyć królowi złamanie podstawowej zasady? Nie. Niestety poza mieszańcem władca nie miał żadnego potomka. Postanowiono, że jego brat Xander I obejmie panowanie dopóki dziecko
nie osiągnie wieku 22 lat.

  Masywne pancerze idących obok niej strażników głośno zgrzytały i pobrzękiwały. Skrzywiła się. Nienawidziła tego żelastwa i dźwięków jakie wydaje. Właśnie dlatego nosiła skórzaną zbroję.
- Król jest teraz zajęty, komendantko. Proszę, zaczekaj aż skończy świętować rocznicę ślubu ze swą żoną - w głosie mężczyzny pobrzmiewała błagalna nuta.
- Aleś ty irytujący. Mówiłam, że muszę złożyć raport. Spieszy mi się - machnęła ręką jak by odpędzała muchę.
Nie miała nic do zrobienia, ale lubiła denerwować władcę. Specjalnie otworzyła dwuskrzydłowe drzwi sali jadalnej tak, by trzasnęły o ścianę. Blask świec odbijał się od kryształowych żyrandoli. Ogromny stół przyszykowany tylko dla dwóch osób wyglądał dziwnie pusto.
- Raport - rzuciła żółtawą kopertę obok kompletu sztućców.
  Ciężka, wysadzana rubinami korona zalśniła, gdy Xander odwrócił głowę w jej stronę. Piwne oczy groźnie spozierały znad orlego nosa. Upierścieniona dłoń grzmotnęła w mebel.
- Przeszkodziłaś mi w kolacji! - tubalny głos rozszedł się po sali, a wszystkie siedem podbródków krzyczącego grubasa zafalowało.
- Uspokój się, kochanie - suknia królowej zaszeleściła.
Tę kobietę nazywano perfekcyjną. Blond włosy zawsze idealnie zaczesane w kok, idealnie dopasowana suknia, idealnie smukła sylwetka i długo by jeszcze wymieniać.
Władca sapnął. Zapewne zmęczony podniesieniem ręki.
- Masz oficjalne zaproszenie na dzisiejszy bal z okazji piątej rocznicy naszego ślubu - czule spojrzał na wybrankę swojego serca.
  Tilia była jedyną osobą do, której żywił jakiekolwiek ludzkie uczucia. Keira skrzywiła się z niezadowoleniem. Nie znosiła balów, strojenia się, nieszczerych komplementów i wszystkiego, co związane z tego typu uroczystościami.
- Och. Czy moja obecność jest konieczna? - starała się mówić przymilnym tonem.
- Tak. Nie zapominaj kim jesteś - pouczył ją jak zwykle.
Przewróciła oczami i wyszła z zamku. Za sobą słyszała reprymendę, której jej wuj udzielał strażnikowi. Uśmiechnęła się pod nosem.

Blog został założony w celu publikacji moich amatorskich opowiadań. Jestem otwarta na konstruktywną krytykę i z chęcią przyjmę wszelkie rady.
Co do tematyki moich utworów to pewnie najczęściej będzie się tu pojawiać fantasy, ale nie tylko. Mogę też pisać one-shoty na Waszą prośbę. Wystarczy, że podacie mi np. postacie, które miałyby pojawić się w akcji.
Mam nadzieję, że ktokolwiek będzie tu zaglądał od czasu do czasu. ^.^
Niedługo pojawi się pierwsze opowiadanie.

Tymczasem żegnam i zapraszam do czytania. ;)


Liczba wyświetleń

Obserwatorzy

O mnie

Obsługiwane przez usługę Blogger.

Kontakt

GG - 28949214
Piszcie w sprawie opowiadań, albo jak bo jak będziecie mieli jakieś pytania, albo jak po prostu najdzie Was chęć na pogadanie ze mną. xD ^o^